sobota, 10 marca 2012

Chińczyk z Urugwaju


Álvaro Recoba, a dokładniej Álvaro Alexander Recoba Rivero przyszedł na świat 17 marca 1976 roku w urugwajskim Montevideo. Obecnie „El Chino” gra w zespole Danubio, jednak wcześniej miał przed sobą epizody w europejskiej piłce. Postaram się przybliżyć postać tego genialnego pomocnika.

Danubio





Recoba kopać piłkę zaczynał w młodzieżowych zespołach „La Franja” . Jednak już w wieku 16 lat został dopuszczony do podstawowej jedenastki. W pierwszym składzie spędził sezon 1994/1995. Wtedy też oczarował świat swoją cudowną lewą nogą, którą potrafił zarówno potężnie i celnie uderzyć, jak i posłać podanie z dokładnością co do centymetra. Dla Danubio strzelił 11 bramek w 34 spotkaniach. Szybko zwrócił na siebie uwagę Nacionalu, który był jego następnym przystankiem w drodze na szczyt

Nacional




Dla drużyny „Tricolores” grał dwa sezony. „El Chino” prawdopodobnie popadł w konflikt z trenerem Nacionalu i wiele meczy zaczynał na ławce, a nawet i na trybunach. Sytuację szybko wykorzystał Inter Mediolan, sprawnie finalizując transfer genialnego Urugwajczyka do drużyny Nerazzurrich. W okresie gry dla „Tricolores” strzelił 17 bramek w 33 meczach.

Inter Mediolan




W drużynie „Czarno-niebieskich” zadebiutował w tym samym dniu, co inna legenda piłki nożnej, Ronaldo. Jednak debiutowy mecz nie przebiegał po myśli „Nerazzurrich”, którzy przegrywali z Chievo Veroną 0:1. I wtedy właśnie geniusz Recoby pozwolił na wywiezienie trzech punktów, po końcowym wyniku 2:1. „El Chino” strzelił dwie cudowne bramki z rzutów wolnych w ostatnich 10 minutach. Pierwszy strzał z odległości 25 metrów z niesamowitą siłą trafił wprost do siatki bezradnie interweniującego goalkeppera, następny strzał z większego kąta Recoba wykonał po faulu Christiana Doniego, a piłka trafiła w górny róg bramki Chievo Verony. Po dwóch sezonach „El Chino” został wypożyczony do Venezii, aby zdobywał doświadczenie.
Venezia




23 letni Recoba trafił do drużyny zaplecza włoskiej Serie A. Klub „Lagunari” zmagał się z widmem spadku z ligi. Wtedy „El Chino” udowodnił, że potrafił grać piłkę na bardzo wysokim poziomie. Strzelając 11 bramek i 9 razy asystując w 19 meczach pozwolił Venezii uciec przed spadkiem. Niedługo po tym, wrócił do drużyny „La Beneamata”.
Powrót do Interu Mediolan





            Okres pobytu w Venezii trwał krócej niż sezon. W roku 2001 Recoba przedłużył kontrakt z drużyną Nerazzurrich, do 2006 roku. Niestety w tym samym miesiącu „El Chino” w obliczu problemu z fałszywym paszportem, stracił włoskie obywatelstwo, które otrzymał w 1999r. Otrzymał roczny zakaz, jednak po niedługim czasie został on ograniczony do 4 miesięcy. Recoba miał wiele znaczących wystąpień w drużynie Mediolańczyków. Przykładem jest mecz z Sampdorią z roku 2005. Inter przegrywał 2:0, trwała druga połowa meczu, dokładnie 87 minuta. Wtedy ówczesny trener Interu Roberto Mancini postanawia ściągnąć z boiska Adriano i wprowadzić w jego miejsce „El Chino”. Czy można wyjść z tak beznadziejnej sytuacji w tak krótkim czasie? Recoba udowodnił, że dla niego nie było to żadnym problemem. Pierwszy kontakt z piłką, podanie do Obefamiego Martinsa i mieliśmy już 2:1. Chwilę potem kolejne genialne podanie, tym razem do Christiana Vieriego, który bez problemu umieścił piłkę w siatce. Był remis. Sędzia doliczył trzy minuty. Czy trzeba było więcej? Nic podobnego. Recoba strzela trzecią bramkę  i drużyna Nerazzurrich wygrała 3:2. Wszystko to w czasie 6 minut. Jednak z czasem coraz rzadziej Mancini stawiał na Recobę. W 2006 roku w wywiadzie dla Sky Italia pryzynał, że chce opuścić drużynę Mistrza Włoch. W sezonie 2006/2007 udało mu się zdobyć tylko jedną bramkę, ale niezwykłej urody, a mianowicię bramkę bezpośrednio z rzutu rożnego. 

(Pierwsza bramka)

            Wkrótce Massimo Moratti zdecydował się wypożyczyć „El Chino” do Torino, gdzie spotkał się z swoim byłym trenerem za czasów Venezii Walterem Novellino, który obecnie objął drużynę „Il Toro”. Tak zakończyła się jego przygoda z zespołem z Mediolanu. Spędził w drużynie Mistrza Włoch 10 sezonów.

Torino





            W drużynie „Il Toro” Recoba zaliczył udany start, już w drugim spotkaniu zdobył bramkę, po świetnej akcji Recoba-Rosina. Niedługo potem było spotkanie z Romą, w którym strzelił dwie bramki. Niestety, dręczony kontuzjami i krótkimi okresami gry, pomimo dobrego początku, zakończył sezon poza podstawową jedenastką graczy z Turynu. Po epizodzie w Włoszech zdecydował się na grę w lidze greckiej.

Panionios





Recoba po podpisaniu kontraktu z drużyną Panioniosu stał się jednym z największych transferów w historii tego klubu. Podobnie jak w Torino, po dobrym starcie i efektywnej grze, Recoba znów zaczął być nękany kontuzjami, co znacząco wpłynęło na jego dalszy ciąg kariery. W drużynie „Istorikos” grał przez sezon 2008/2009. Następnie, ze względu na jego liczne kontuzje i wysokość zarobków, rozwiązał swój kontrakt z klubem i był dostępny z wolnego transferu.

Powrót do Urugwaju













Recoba tylko 9 dni pozostawał bez klubu. Niedługo potem, został zakontraktowany w zespole Danubio, w którym zaczynał swoją karierę. Obecnie Recoba ma 36 lat i gra dla drużyny Nacionalu.

Recoba był zawodnikiem, który posiadał znakomite umiejętności techniczne, miał bardzo dobre tempo i drybling. Był specjalistą od rzutów wolnych, co udowadniają chociażby bramki zdobyte podczas debiutu w drużynie Interu. Mógł być najlepszym zawodnikiem na świecie, jednak na jego drodze stawały kontuzje. Przez pewien okres, był najlepiej opłacanym zawodnikiem na świecie! (15mln dolarów rocznie!). Jak wyglądały jego genialne strzały, bramki i niesamowite asysty? Możemy to zobaczyć na poniższym filmie :



piątek, 9 marca 2012

Upadek Imperatora


17 lutego 1982 w Rio de Janeiro narodził się Adriano Leite Ribeiro, bardziej znany jako po prostu Adriano. Kiedy rozpoczynał grę w piłkę, miał wszystkie atuty, które pozwalały mu stać się piłkarzem idealnym – był szybki, wysoki, świetnie wyszkolony technicznie, a jego strzały mogły burzyć domy. Jednak woda sodowa szybko uderzyła mu do głowy, a przy wadze ponad 100kg nie błyszczy ani szybkością, ani zwrotnością. Jak przebiegała jego kariera, po której stoczył się na własne dno?

Inter Mediolan

Adriano rozpoczął swoją karierę w kadrze młodzieżowej Flamengo, grał w drużynie między 1999 do 2001 roku. W seniorskiej drużynie Rubro-Negro występował tylko przez rok (2000/2001), wtedy też scouci Interu postanowili wzmocnić atak Nerazzurrich napastnikiem w postaci „el Imperatore”. Do Interu przeniósł się na sezon 2001/2002, a swojego pierwszego gola zdobył z rzutu wolnego w spotkaniu towarzyskim z Realem Madryt. 




Z nadzieją ogrania się w Serie A, 20 letni Adriano trafił do Fiorentiny, gdzie razem z Adrianem Mutu tworzył niezwykle skuteczny duet. Niedługo potem Parma podpisała akt współwłasności na mocy której „Cesarz” trafił do drużyny Gialloblu. W 36 występach trafił do siatki aż 22 razy. Na wypożyczeniach spędza lata 2002/2004. Wtedy trafił z powrotem do Interu.
Na San Siro wrócił na początku sezonu 2004/2005, a sezon okazał się niebywałem sukcesem, ponieważ na 16 występów, aż 15 razy trafiał do siatki przeciwników. Od 11 lipca 2004 roku do 25 czerwca 2005 roku Adriano siał postrach nie tylko „na własnym podwórku” jakim była włoska liga, ale także na arenie międzynarodowej, zdobywając we wszystkich rozgrywkach ponad 40 bramek. Wynik był bardzo imponujący, więc włodarze Interu przedłużyli kontrakt do 30 czerwca 2010r. 
Niestety zarząd Interu szybko pożałował tego kroku, gdyż forma Adriano zgasła, a spadające na niego pytania dotyczące etyki pracy, która została zakwestionowana, gdy dziennikarze uchwycili i rozpowszechnili zdjęcia Adriano bawiącego się w nocnych klubach (2006/2007), nie pomagała w powrocie do formy. Dodatkowo skrzydła podcięła mu śmierć ojca, który zmarł w wieku 44lat. 
Do porządku próbował go przywrócić również ówczesny trener reprezentacji Brazylii Dunga nie powołując „Imperatore” i mówiąc, aby „skoncentrował się na futbolu”. Słowa zostały rzucone jak na wiatr, a Adriano balował w najlepsze. Niedługo po incydencie dotyczącym imprezy urodzinowej, Roberto Mancini, trener Interu Mediolan, zostawił go na ławce w meczu Ligi Mistrzów przeciwko hiszpańskiej Valencii, a następnie pomijając go w zgłaszaniu listy na mecz ligowy z Catanią. Massimo Moratti spróbował wysłać Adriano do ziemi ojczystej – Brazylii, aby zresetował się i złapał drugi oddech. Miało w tym pomóc Sao Paulo.


FC Sao Paulo 


W drużynie Tricolor Paulista zaliczył udany debiut, trafiając 2 razy do siatki Guaratinguetá w meczu Mistrzostw Stanu Sao Paulo. Mimo niepowodzeń zespołu, „Imperatore” mógł uznać swój krótki pobyt w São Paulo za udany –17 goli w 28 spotkaniach dało mu miejsce w pierwszej "10" (miejsce 8) klubowej listy wszech czasów. Dobre występy spowodowały powrót do kadry Brazylii, a sam Adriano wiązał wielkie nadzieje z powrotem do wielkiej piłki we włoskim Mediolanie. Klub zgodził się na prośbę, jaką wystosował brazylijczyk i pozwolił mu odpocząć przed powrotem do Włoch, rozwiązując kontrakt wcześniej o 8 spotkań.


Powrót do Interu

Adriano wrócił do Mediolanu w wysokiej formie, co objawiało się tym, że regularnie trafiał do siatki przeciwnika. W dniu 22 października 2008, Adriano zdobył zwycięskiego gola w meczu przeciwko Anorthosis Famagusta (LM), a wraz z tą bramką, Adriano strzelił swojego 18. gola w Lidze Mistrzów, a 70 dla klubu. W czasie zimowej przerwy Inter pozwolił wyjechać mu do słonecznej Brazylii. Przed powrotem do rozgrywek Adriano nie zameldował się w siedzibie Interu ani nie przedłużył kontraktu z drużyną Nerrazzurich. Cierpliwość zarządu się skończyła. Za porozumieniem stron współpraca pomiędzy Imperatorem i Interem Mediolan została rozwiązana.
Flamengo

„Powrót do podstaw” rzec by można. Adriano trafił do swojego pierwszego klubu z którym podpisał roczny kontrakt. Gra znów układała się po jego myśli, w debiucie strzelił bramkę, potem dołożył pierwszego w Flamengo hat-tricka, niedługo potem strzelił kolejnego w meczu derbowym pomiędzy Flamengo i Fluminense. Imperator znalazł się na celowniku rzymskiej ekipy Giallorossi.


Roma

Adriano podpisał kontrakt z Romą, w myśl której zarabiał wynagrodzenie równe 5M euro. Roma szybko sparzyła się na tym transferze i po 7 miesiącach we Włoszech, Imperator znów zostaje bez drużyny. 



Corinthians

          Cóż pozostało „nowemu Ronaldo” jak nie powrót do ojczystej ziemi? W 2011 zawodnik podpisał roczny kontrakt z popularnymi „Timão”. Niestety zły los nie opuszczał brazylijczyka, który na treningu zerwał ścięgno Achillesa. Po 6 miesiącach rehabilitacji powrócił na boiska. 

Mogło by się wydawać, że po przybyciu do Corinthians „Imperator” spuścił z tonu, lecz nic bardziej mylnego. Wiele słyszy sie o jego wybrykach, jak choćby strzelanie z broni do kobiety, unikanie treningów, konflikty z kibicami, a także problemy z wagą. 
Adriano ma teraz 30 lat, kiedyś ubiegały się o niego najlepsze kluby świata (Chelsea za czasów Jose Mourinho oferowała za byłego napastnika brazylijskiej reprezentacji 80mln funtów), miał wszystko, o czym mógł tylko marzyć, kiedy wychowywał się w brazylijskich slumsach. Kiedyś był postrachem bramkarzy i obrońców, a teraz? Teraz może być jedynie pośmiewiskiem. Żeby wspomnieć jak grał „ el Imperatore” za swych najlepszych czasów, wystarczy spojrzeć na poniższy filmik :