piątek, 9 marca 2012

Upadek Imperatora


17 lutego 1982 w Rio de Janeiro narodził się Adriano Leite Ribeiro, bardziej znany jako po prostu Adriano. Kiedy rozpoczynał grę w piłkę, miał wszystkie atuty, które pozwalały mu stać się piłkarzem idealnym – był szybki, wysoki, świetnie wyszkolony technicznie, a jego strzały mogły burzyć domy. Jednak woda sodowa szybko uderzyła mu do głowy, a przy wadze ponad 100kg nie błyszczy ani szybkością, ani zwrotnością. Jak przebiegała jego kariera, po której stoczył się na własne dno?

Inter Mediolan

Adriano rozpoczął swoją karierę w kadrze młodzieżowej Flamengo, grał w drużynie między 1999 do 2001 roku. W seniorskiej drużynie Rubro-Negro występował tylko przez rok (2000/2001), wtedy też scouci Interu postanowili wzmocnić atak Nerazzurrich napastnikiem w postaci „el Imperatore”. Do Interu przeniósł się na sezon 2001/2002, a swojego pierwszego gola zdobył z rzutu wolnego w spotkaniu towarzyskim z Realem Madryt. 




Z nadzieją ogrania się w Serie A, 20 letni Adriano trafił do Fiorentiny, gdzie razem z Adrianem Mutu tworzył niezwykle skuteczny duet. Niedługo potem Parma podpisała akt współwłasności na mocy której „Cesarz” trafił do drużyny Gialloblu. W 36 występach trafił do siatki aż 22 razy. Na wypożyczeniach spędza lata 2002/2004. Wtedy trafił z powrotem do Interu.
Na San Siro wrócił na początku sezonu 2004/2005, a sezon okazał się niebywałem sukcesem, ponieważ na 16 występów, aż 15 razy trafiał do siatki przeciwników. Od 11 lipca 2004 roku do 25 czerwca 2005 roku Adriano siał postrach nie tylko „na własnym podwórku” jakim była włoska liga, ale także na arenie międzynarodowej, zdobywając we wszystkich rozgrywkach ponad 40 bramek. Wynik był bardzo imponujący, więc włodarze Interu przedłużyli kontrakt do 30 czerwca 2010r. 
Niestety zarząd Interu szybko pożałował tego kroku, gdyż forma Adriano zgasła, a spadające na niego pytania dotyczące etyki pracy, która została zakwestionowana, gdy dziennikarze uchwycili i rozpowszechnili zdjęcia Adriano bawiącego się w nocnych klubach (2006/2007), nie pomagała w powrocie do formy. Dodatkowo skrzydła podcięła mu śmierć ojca, który zmarł w wieku 44lat. 
Do porządku próbował go przywrócić również ówczesny trener reprezentacji Brazylii Dunga nie powołując „Imperatore” i mówiąc, aby „skoncentrował się na futbolu”. Słowa zostały rzucone jak na wiatr, a Adriano balował w najlepsze. Niedługo po incydencie dotyczącym imprezy urodzinowej, Roberto Mancini, trener Interu Mediolan, zostawił go na ławce w meczu Ligi Mistrzów przeciwko hiszpańskiej Valencii, a następnie pomijając go w zgłaszaniu listy na mecz ligowy z Catanią. Massimo Moratti spróbował wysłać Adriano do ziemi ojczystej – Brazylii, aby zresetował się i złapał drugi oddech. Miało w tym pomóc Sao Paulo.


FC Sao Paulo 


W drużynie Tricolor Paulista zaliczył udany debiut, trafiając 2 razy do siatki Guaratinguetá w meczu Mistrzostw Stanu Sao Paulo. Mimo niepowodzeń zespołu, „Imperatore” mógł uznać swój krótki pobyt w São Paulo za udany –17 goli w 28 spotkaniach dało mu miejsce w pierwszej "10" (miejsce 8) klubowej listy wszech czasów. Dobre występy spowodowały powrót do kadry Brazylii, a sam Adriano wiązał wielkie nadzieje z powrotem do wielkiej piłki we włoskim Mediolanie. Klub zgodził się na prośbę, jaką wystosował brazylijczyk i pozwolił mu odpocząć przed powrotem do Włoch, rozwiązując kontrakt wcześniej o 8 spotkań.


Powrót do Interu

Adriano wrócił do Mediolanu w wysokiej formie, co objawiało się tym, że regularnie trafiał do siatki przeciwnika. W dniu 22 października 2008, Adriano zdobył zwycięskiego gola w meczu przeciwko Anorthosis Famagusta (LM), a wraz z tą bramką, Adriano strzelił swojego 18. gola w Lidze Mistrzów, a 70 dla klubu. W czasie zimowej przerwy Inter pozwolił wyjechać mu do słonecznej Brazylii. Przed powrotem do rozgrywek Adriano nie zameldował się w siedzibie Interu ani nie przedłużył kontraktu z drużyną Nerrazzurich. Cierpliwość zarządu się skończyła. Za porozumieniem stron współpraca pomiędzy Imperatorem i Interem Mediolan została rozwiązana.
Flamengo

„Powrót do podstaw” rzec by można. Adriano trafił do swojego pierwszego klubu z którym podpisał roczny kontrakt. Gra znów układała się po jego myśli, w debiucie strzelił bramkę, potem dołożył pierwszego w Flamengo hat-tricka, niedługo potem strzelił kolejnego w meczu derbowym pomiędzy Flamengo i Fluminense. Imperator znalazł się na celowniku rzymskiej ekipy Giallorossi.


Roma

Adriano podpisał kontrakt z Romą, w myśl której zarabiał wynagrodzenie równe 5M euro. Roma szybko sparzyła się na tym transferze i po 7 miesiącach we Włoszech, Imperator znów zostaje bez drużyny. 



Corinthians

          Cóż pozostało „nowemu Ronaldo” jak nie powrót do ojczystej ziemi? W 2011 zawodnik podpisał roczny kontrakt z popularnymi „Timão”. Niestety zły los nie opuszczał brazylijczyka, który na treningu zerwał ścięgno Achillesa. Po 6 miesiącach rehabilitacji powrócił na boiska. 

Mogło by się wydawać, że po przybyciu do Corinthians „Imperator” spuścił z tonu, lecz nic bardziej mylnego. Wiele słyszy sie o jego wybrykach, jak choćby strzelanie z broni do kobiety, unikanie treningów, konflikty z kibicami, a także problemy z wagą. 
Adriano ma teraz 30 lat, kiedyś ubiegały się o niego najlepsze kluby świata (Chelsea za czasów Jose Mourinho oferowała za byłego napastnika brazylijskiej reprezentacji 80mln funtów), miał wszystko, o czym mógł tylko marzyć, kiedy wychowywał się w brazylijskich slumsach. Kiedyś był postrachem bramkarzy i obrońców, a teraz? Teraz może być jedynie pośmiewiskiem. Żeby wspomnieć jak grał „ el Imperatore” za swych najlepszych czasów, wystarczy spojrzeć na poniższy filmik :





1 komentarz: